sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział I "He's going to kill me"

Po chwili przyjechało po naszą dwójkę czarne auto. Miało przyciemniane szyby, a całe błyszczało.
- Wsiadaj! - powiedział i wepchnął mnie do auta.
- Auuuu, może trochę szacunku do kobiet - on spojrzał na mnie dziwnie i zaczął się śmiać.
Całą drogę jechałam z tyłu, obok mnie był on by patrzył, czy czegoś nie odwalam, a z przodu jego kolega, jak się dowiedziałam Louis.
- Styles, co ty do cholery wyprawiasz! Tyle razy ci już dupę ratuję, a ty nadal swoje!
On nie reagował, tylko patrzył się na mnie. Długo się patrzył, całą drogę. W końcu auto się mocno zatrzymało, a chłopak kazał mi wysiadać.
- Idę uspokoić chłopaków - rzekł Lou, i poszedł do drzwi.
- Słuchaj skarbie. Udajesz moją dziewczynę czy chcesz czy nie. Jeżeli odwalisz cokolwiek lub powiesz chłopakom prawdę zginiesz jednym strzałem, rozumiesz?
Zatkało mnie. Boję się go.
- Pytałem czy ROZUMIESZ?!
Nie miałam siły odpowiedzieć, tylko pokiwałam głową znacząco.
- Widzisz, grzeczna dziewczynka. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Nasze ręce się splotły, a ja poczułam jego ciepły dotyk.
Podeszliśmy do drzwi. Harry (tak miał na imię, przynajmniej tak na niego mówią) otworzył drugą drzwi i weszliśmy. Poczułam ciepło, a słyszałam głosy min. 3 nowych osób. Wszyscy się gonili. Blondyn gonił mulata. Mulat gonił Lou. A jeden z nich siedział i rozmawiał przez telefon. Po chwili poczułam wzrok wszystkich na mnie.
- Chłopacy to moja nowa dziewczyna Lauren. - chłopacy spojrzeli na mojego "chłopaka" a potem podeszli do mnie i zaczęli się przedstawiać.
- Mów mi Zayn - powiedział mulat i zrobił minę "Jeeees biczys"
- Jestem Liam. Witaj. Naprawdę cieszę się, że mogę cię poznać. Wyglądasz na sympatyczną osobę. Na pewno cię polubię. - uśmiechnął się i chciał kontynuować dalej, ale przerwał mu blondyn.
- Niall - podał mi rękę
Spojrzałam przerażona na Louisa.
- A mnie chyba już znasz. - kiwnął głową a ja się uśmiechnęłam.
Usłyszałam dźwięk telefonu. Spanikowałam. Wyjęłam telefon. To mama. Musiałam odebrać, choć czułam, że Harry z tyłu mi nie pozwala. Kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Hej mamuś - powiedziałam lekko przestraszona konsekwencji
- Hej, co u ciebie?
- Bardzo dobrze, jestem u... swojego chłopaka.
- Masz chłopaka?
- Tak mamo, nie wygłupiaj się, że nie wiesz - udałam - Ja kończę, pa
Rozłączyłam się.
- To my idziemy - powiedział Harry
- Tylko nie bądcie za głośno - powiedział Zayn i się zaśmiał, a ja spaliłam się ze wstydu.
On mnie zabiję.
Myślałam tylko by ktoś mnie znalazł lub uratował.
On zamknął drzwi i od razu zaczął:
- Co to było? Jakim prawem odebrałaś?!
Nie odpowiedziałam.
- No gadaj!
- Czy - zaczęłam niepewnie - czy nie uważasz, że lepiej by było gdybym uspokoiła moją mamę, że wszystko w porządku, niż by ona zadzwoniła na policję, a ciebie zamknęli - on stał i się na mnie patrzył -  Przecież nie powiedziałabym że mnie porwałeś, bo byś mnie zabił. A ja chcę pożyć.
- Już teraz nawet nie pożyjesz zbyt długo, kotku - złapał mnie i położył obok ściany a moje serce zaczęło bić strasznie szybko. Chciał bym patrzyła mu w oczy, ale ja odwracałam głowę. W końcu złapał moją brodę, tak więc musiałam na niego patrzeć. On patrzył głęboko w moje oczy. Jego tęczówki szukały w moich uczucia. Przyznam, że jego oczy były naprawdę cudne.
W końcu zaczął do mnie przybliżać moje usta. najpierw musnął moje, potem zaczął szyję. Próbowałam się wydostać, ale to na marne. Chłopak w końcu polizał mój kark. W pewnym momencie się do niego przyssał. ŚWIETNIE. Robił mi malinkę. Staliśmy w tej pozycji gdzieś około 5 minut i pewnie stalibyśmy jeszcze dłużej, ale Lou mu przerwał. Dziękowałam Bogu za to, bo ból był nie do zniesienia.
- Styles kurde, co ty robisz?! - wydarł się, "odczepiając" go ode mnie.
Chłopak puścił a ja upadłam na ziemię. Kuliłam się ze strachu, bo jeszcze 5 minut i pewnie by mnie gwałcił.
- ZAYN!! NIALL! LI!!! CHODZIE!! - odezwał się Tommo. chłopacy szybko weszli.
- Proszę weźcie na chwilę Stylesa i go uspokójcie, by domu nie rozwalił. - powiedział i podszedł do mnie.
Kucnął pogłaskał mnie i wziął moją rękę.
- Chodź, pomogę ci - powiedział a ja poszłam za nim. Zaraz za drzwiami zaczął.
- Kurczę, przepraszam za niego. Chłopak się wplątał w czarny interes i... już taki jest.
Ja nadal siedziałam wystraszona. Chłopak poszedł.
Po chwili wrócił z apteczką. Otworzył ją i wyjął jakąś maść. Wziął trochę na palec i wsmarował ją w kark.
Tego trzeba mi było.
- Spojrzał na mnie. Trzęsłam się. I z zimna i ze strachu. Boje się. Boję się ich wszystkich.

1 komentarz:

  1. DALEEEEEEEJ wiesz co zaważyłąm że zawsze najbardziej lubię twoje blogi i imaginy. Jest tylko jeden blog kogoś innego niż twój który mi się spodobał ♪♥

    OdpowiedzUsuń