czwartek, 22 sierpnia 2013

Prolog

Wyjęłam moje różowe buty i przejrzałam się w lustrze. Nie wiem czy ten strój pasuje na rozmowę o pracy... Spojrzałam na zegarek.
- Dobra, muszę już iść - pomyślałam sama do siebie. Wzięłam kluczyki do auta. Drugimi zaś zamknęłam dom. Potem wsiadłam do niego.
Po 10 minutach byłam już przy kawiarni niedaleko miejsca mojej rozmowy. Czekało mnie już tylko 5 minut drogi pieszo co było lekko męczące w tych butach. Wyszłam zza rogu i szłam ciemną,  pustą i bardzo zaniedbaną ulicą. Nagle usłyszałam jakiś męski głos.
- Jeżeli tego nie zrobisz, zabiję cię jednym strzałem! - usłyszałam
Moje serce nagle przestało bić, a po chwili biło tak szybko, że prawie mi wyskoczyło.
Przeszła mnie fala przerażenia. Słyszałam jeszcze dźwięk kopania i bicia. O niczym nie myślałam.
W tym momencie zaczęłam biec ale na marne.
- A ty gdzie? - powiedział chłopak, który mnie złapał za nadgarstek. Nawet nie zmęczył się tym bieganiem.
Ujrzałam jego duże, zielone oczy przy moich.
- Teraz, to jesteś już moja.
Spanikowałam, ale od razu przypomniał mi się kurs obrony. Raz się żyje.
- NA PEWNO NIE! - krzyknęłam po czym walnęłam go moim obcasem w buta. Chłopak zwinął się z bólu. Znowu zaczęłam biec przed siebie.
Biegłam, biegła a on za mną.
Ja skręciłam i on też.
Biegliśmy aż w końcu zobaczyłam ślepą uliczkę i usłyszałam tylko jego złowieszczy śmiech.
Płacząca i zdesperowana odwróciłam się. Znowu go ujrzałam. Przyznaję, że bałam się jak nigdy w życiu. Uśmiechnął się widząc mój strach. Robił krok w przód a ja w tył. W końcu poczułam zimną ścianę.
Podszedł do mnie i szepnął.
- Miałem rację. A ja ZAWSZE mam rację.
Wiedziałam, że już po mnie.

3 komentarze: